Kogiel-mogiel...
Tak bym aktualnie określiła moje życie. Znowu kilka spraw przez zbieg zdarzeń nałożyło się na siebie i żyję w kompletnym chaosie :)
Po pierwsze mam teraz sesję, i niedługo egzaminy z rosyjskiego..na które nic jeszcze nie umiem więc muszę się spiąć…
Po drugie dopiero zaaklimatyzowałam się w nowym miejscu a już przeprowadzamy się znowu, czyli kompletne życie na walizkach (które muszę jeszcze spakować) i to jeszcze w okresie świąt…
Po trzecie zakupy świąteczne na które czasu mi zdecydowanie brak…
Po czwarte urlop na który miałam tysiąc planów, a jak się okazuje pewnie minie mi pod znakiem przeprowadzki…
Po piąte , nie wiem co po piąte...ale coś na pewno się zajdzie.
Z tego wszystkiego czuję się troszkę zagubiona :(. Ale jest to też dla mnie mobilizujące żeby się w sobie spiąć, i ogarnąć ten chaos.
Najbardziej niepokoi mnie przeprowadzka...kompletnie niespodziewana, ale bardzo oczekiwana. Martwi mnie strona finansowa , bo lokalizacja lokum dużo lepsza i warunki generale też...ale niestety i droższa. Biorąc pod uwagę że spłacamy już jeden kredyt mieszkaniowy, to mieszkanie może nas dobić. A niby razem całkiem nieźle zarabiamy :/…szkoda tylko że niby.
Oczywiście w gruncie rzeczy wiem że z Karollem damy sobie rady. Ale przyznam że nie lubię zamartwiać się takimi rzeczami!
Już nie smucę, pociesza mnie fakt że będę miała teraz dużo bliżej do pracy i na uczelnię...i w końcu będę mogła się porządnie wyspać :)! Czyli do około 8 30 :P
o, przeprowadzka przed świątami, niezbyt fajowo brzmi:( ale powodzenia!
OdpowiedzUsuńa no, od czegoś trzeba zacząć, trzeba... ;)
dziękuję, wpadaj wpadaj bo mi potrzeba inspiracji, hah :)