Szukaj na tym blogu

niedziela, 27 listopada 2011

Kogiel-mogiel

Kogiel-mogiel...

Tak bym aktualnie określiła moje życie. Znowu kilka spraw przez  zbieg zdarzeń  nałożyło się na siebie i żyję w  kompletnym chaosie :)

Po pierwsze mam teraz sesję, i niedługo egzaminy z rosyjskiego..na które nic  jeszcze nie umiem więc muszę się spiąć…
Po drugie dopiero zaaklimatyzowałam się w nowym miejscu a już przeprowadzamy się znowu, czyli kompletne życie na walizkach (które muszę jeszcze spakować) i to jeszcze w okresie świąt…
Po trzecie zakupy świąteczne na które czasu mi zdecydowanie brak…
Po czwarte urlop na który miałam tysiąc planów, a jak się okazuje pewnie minie mi pod znakiem przeprowadzki…
Po piąte , nie wiem co po piąte...ale coś na pewno się zajdzie.

Z tego wszystkiego czuję się troszkę zagubiona :(. Ale jest to też dla mnie mobilizujące żeby się w sobie spiąć, i ogarnąć ten chaos.

Najbardziej niepokoi mnie przeprowadzka...kompletnie niespodziewana, ale bardzo oczekiwana. Martwi mnie strona finansowa , bo lokalizacja lokum dużo lepsza i warunki generale też...ale niestety i droższa. Biorąc pod uwagę że spłacamy już jeden kredyt mieszkaniowy, to mieszkanie może nas dobić. A niby razem całkiem nieźle zarabiamy  :/…szkoda tylko że niby.

Oczywiście w gruncie rzeczy wiem że z Karollem damy sobie rady. Ale przyznam że nie lubię zamartwiać się takimi rzeczami!

Już nie smucę, pociesza mnie fakt że będę miała teraz dużo bliżej do pracy i na uczelnię...i w końcu będę mogła się porządnie wyspać :)! Czyli do około 8 30 :P

1 komentarz:

  1. o, przeprowadzka przed świątami, niezbyt fajowo brzmi:( ale powodzenia!

    a no, od czegoś trzeba zacząć, trzeba... ;)
    dziękuję, wpadaj wpadaj bo mi potrzeba inspiracji, hah :)

    OdpowiedzUsuń